Dzień ślubu i sesja Darii i Bartosza – Rustykalny ślub plenerowy

Rustykalny ślub plenerowy, ślub w stylu rustykalnym, ślub i wesele w styl rustykalnym, rustykalne wesele Dolny Śląsk, ślub w stylu boho
Kiedy Daria i Bartosz zarezerwowali nas jako fotografów abyśmy towarzyszyli im w dniu ślubu, nie znaliśmy wielu szczegółów. Wiedzieliśmy tylko, że będzie to niestandardowy dzień. Środa. Jedziemy pełni ciekawości do Trzebieszowic. Dopiero po przyjeździe na miejsce zobaczyliśmy w jak wyjątkowej ceremonii przyjdzie nam uczestniczyć.

Przed Zamkiem, pod rozłożystym drzewem, którego gałęzie zostały przyozdobione ręcznie wykonanymi pomponami został ustawiony stół dla gości- niewielki, bo na 20 osób. Wszystko pięknie, naturalnie przybrane, nienachalne dekoracje, len, róże, świece. Tuż obok- słodki kącik, stół z przekąskami, z drinkami do samodzielnego przygotowania oraz miejsce ze skromną księgą gości i zimnymi ogniami. Jednak najbardziej magiczne miejsce jeszcze było przed nami. Na tyłach zamku, obok ogromnej wierzby ozdobionej łapaczami snów stworzono miejsce, gdzie Daria i Bartosz przysięgną sobie miłość. Szum górskiego potoku i dźwięk skrzypiec dopełniały klimatu. Byliśmy pod ogromnym wrażeniem oprawy, zwłaszcza kiedy dowiedzieliśmy się, że lwia część to własnoręczna praca Młodych- winietki z szyszek na drewienkach, upominki dla gości, a przede wszystkim zapierające dech w piersiach łapacze snów na wierzbie. Wszystko spójne i z wielką klasą. Panna Młoda, Daria w swej zwiewnej, delikatnej sukni i przepięknym wianku z uśmiechem witała gości.

Nie było przedślubnych nerwów, stresu, pośpiechu. Dawno nie uczestniczyliśmy w tak osobistym, wyjątkowym ślubie. Ślubie niesztampowym, bez przepychu, bez weselnych przyśpiewek, oczepin, bez dja czy zespołu. Mogłoby się wydawać, że standardowym elementem będzie tort… Otóż nie! Przepysznie wyglądający naked cake bogato przyozdobiony owocami… Poezja. Muzyka, która sączyła się z głośników była wybierana przez Młodych i gości- każdy mógł zaproponować coś od siebie. Nie codziennie spotyka się przyjęcia weselne, na których mimo że teoretycznie jesteśmy w pracy- czujemy się jak wśród przyjaciół. Nawet na pamiątkę dostaliśmy jeden z łapaczy snów, które wykonała Daria! 😉 Może w zestawieniu z tą uroczystością zabrzmi to zbyt konwencjonalnie, ale… Ach, co to był za ślub! rustykalny ślub plenerowy